Pięć zasad korzystania z Internetu

5 złotych zasad bezpiecznego korzystania z Internetu

Wprowadzony model zdalnej nauki oraz ograniczone możliwości wykorzystania czasu wolnego powodują, że dzieci i młodzież spędzają przed komputerami i smartfonami znacznie więcej czasu niż zaledwie rok temu. I choć wirtualna przestrzeń pełna jest wartościowych oraz interesujących treści, to po stronie rodziców    i pedagogów leży duża odpowiedzialność, aby nauczyć podopiecznych najważniejszych reguł surfowania po sieci. Pięć złotych zasad bezpiecznego korzystania z Internetu przygotował T-Mobile Polska wraz z Fundacją Digital University, realizujący wspólnie program edukacyjny B.NET.

Dziś w całej Europie obchodzony jest Dzień Bezpiecznego Internetu, który zainicjowany został przez Komisję Europejską, a jego głównym celem jest zwrócenie uwagi na rozsądne i odpowiedzialne korzystanie z zasobów internetowych przez dzieci i młodzież. Choć Internet daje dużo możliwości i dostarcza wielu ciekawych treści, to niestety często właśnie ci najmłodsi narażeni są na różne zagrożenia, których zazwyczaj nie są świadomi. Dlatego to w rękach rodziców i nauczycieli spoczywa duża odpowiedzialność, aby edukować i wskazywać odpowiednie ścieżki w internetowej sieci.

Oto pięć złotych zasad, przygotowanych przez T-Mobile Polska wraz                  z Fundacją Digital University, które pomogą rodzicom wdrożyć dzieci w świat wirtualny:

  1. Rozmowa
    Czy rozmawiasz z dziećmi o obowiązkach, problemach w szkole, relacjach z kolegami? Oczywiście, że tak. Co więc stoi na przeszkodzie, aby do Waszych codziennych pogawędek dodać tematy związane                            z bezpieczeństwem w internecie? Wyjaśnij, że znajomości nawiązywane w sieci nie zawsze są bezpieczne. Zaprzyjaźnijcie się z tematem. Umówcie się, że o każdej nowej poznanej w sieci osobie zostaniesz poinformowany i że ewentualne spotkanie w rzeczywistym świecie odbędzie się tylko w Twojej obecności, obecności innej zaufanej osoby dorosłej albo przyjaciół.

  2. Działanie razemInternet jest kopalnią wielu ciekawych i przydatnych informacji, więc nie zabraniaj dziecku korzystania z sieci. Możecie jednak ten czas spędzać wspólnie i razem poszerzać horyzonty, poznając nowe strony, przeglądać interesujące treści i aplikacje wspierające rozwój zainteresowań dziecka. Pokaż dziecku, że nauka to zabawa, a przy okazji wytłumacz, że to, co znajdzie w internecie, nie zawsze jest wiarygodne. Wspólnie utwórzcie spis „dobrych” stron internetowych i dzielcie się nowymi odkryciami.

  3. Stop prywatnym danymInternet znacząco ułatwia nawiązywanie kontaktów i niestety często dzieci nieświadomie przekazują innym dane osobowe – nie widząc w tym żadnego zagrożenia. Dlatego tak istotne jest, aby wytłumaczyć dziecku, czym to grozi i jak zabezpieczyć się przed cyberprzestępcami, którzy tylko czyhają na niewłaściwy krok internauty. Zaproponuj, żeby nick      do logowania w grach i na stronach był zabawny, interesujący, ale żeby nigdy nie przypominał faktycznego imienia i nazwiska dziecka. Nie pozwól też podopiecznemu na podawanie gdziekolwiek numeru telefonu, dbając o jego bezpieczeństwo.

  4. Zasada ograniczonego zaufaniaW natłoku codziennych spraw możemy nawet nie zauważyć, że dziecko ma kontakt z treściami dla niego nieodpowiednimi. Dlatego pamiętaj, żeby mieć świadomość tego, co Twoja pociecha robi w sieci. Nigdy jednak nie oceniaj i nie karz. Najważniejsze jest, żeby dziecko ufało Ci                    i nie wstydziło się zwrócić właśnie do Ciebie w nietypowych sytuacjach. Zainstaluj program do kontroli rodzicielskiej, dzięki któremu będziesz mógł zablokować dostęp do niewłaściwych stron WWW. Można skorzystać z usługi T-Mobile „Dzieci w sieci”, która umożliwia zdalne zarządzanie treściami, które młodzi użytkownicy smartfonów przeglądają online. Jej działanie jest proste, a zarazem skuteczne – po wprowadzeniu wieku dziecka rozwiązanie samo zaproponuje, które strony zablokować, co może stanowić duże ułatwienie dla opiekunów. Usługa umożliwia również określenie pory dnia, w której dziecko może korzystać                 z internetu, dzięki czemu w delikatny sposób ograniczamy czas spędzany przed ekranem smartfona. 

  5. NetykietaOstatnia, ale wcale nie najmniej ważna jest zasada związana z kulturą w internecie, czyli netykieta. Tak jak w życiu codziennym przekazujemy dzieciom reguły kultury osobistej, tak samo powinniśmy wyjaśnić im, że obowiązują one także w sieci. W wirtualnej rzeczywistości, w której nie widać drugiej osoby, dużo łatwiej kogoś obrazić – i na to właśnie powinniśmy szczególnie wyczulić młodych użytkowników. Dlatego wyjaśnij dziecku, że wulgaryzmy, wszczynanie kłótni czy obrażanie innych jest niekulturalne, a czasami nawet karane (także finansowo) przez administratorów.



Reguły te nie są skomplikowane i każdy opiekun z pewnością stara się je w wdrażać, ale to właśnie szczerość i mądre edukowanie młodych użytkowników sieci pozwoli rodzicom nie martwić się o ich bezpieczeństwo w internecie. A więcej materiałów na temat bezpieczeństwa w sieci rodzice mogą znaleźć między innymi na stronie B.NET: 
https://bnet.info.pl/ .

Źródło: https://portal.librus.pl/

     Polecam również artykuł: https://portal.librus.pl/rodzina/artykuly/dzien-bezpiecznego-internetu-pobierz-i-spedz-czas-z-dzieckiem

W pułapce doskonałości - artykuł

W pułapce doskonałości – życie w sieci kontra realia.

Na zmarszczki – cudowny krem, na sylwetkę – proste ćwiczenia, na ogólny wygląd – super kosmetyki i triki makijażowe… Każdy może! Zapraszamy! To proste! Klikaj lajki i żyj, jak ja! Medialny przekaz reklamowy staje się codziennością dzisiejszej młodzieży. Buduje przekonanie o wyidealizowanym świecie, który należy doścignąć. Czy warto? Jakie to niesie za sobą konsekwencje?

Internetowi tubylcy

Możliwości, jakie oferuje współczesna technologia są ogromne. Dla dzieci i młodzieży świat w takim wydaniu jest środowiskiem naturalnym. Spędzanie czasu przed ekranem jest często nieodłącznym elementem ich dnia. Serfują po Internecie zarówno podczas nauki (nauczanie zdalne!), jak i rozrywki. Dla wielu nastolatków relacje z rówieśnikami są niemal wyłącznie wirtualne. W świecie realnym mają coraz większy kłopot z nawiązywaniem przyjaźni, a nawet znajomości. 

Wielu psychologów alarmuje, że czas pandemii pogłębia ten stan, a grupa młodych osób uzależniona od wirtualnej rzeczywistości wydatnie się powiększa. Wśród opisywanych przez specjalistów niebezpieczeństw wiele publikacji skupia się na uzależnieniu od przebywania w sieci (siecioholizm), ale i od gier czy telefonu (fonoholizm). Wskazują na niebezpieczeństwa związane z udostępnianiem swoich danych, informacji prywatnych, zdjęć, a to zwiększa ryzyko padnięcia ofiarą oszustów lub przemocy, w tym przemocy seksualnej. Bardzo niebezpiecznym, choć często przez rodziców niepostrzeganym jako uzależnienie, jest nawyk dopasowywania swojego życia do lansowanych przez internetowych celebrytów stylów. I tak młodzi ludzie doprowadzają się zaburzeń w odżywianiu i problemów z poczuciem wartości. Na tym zjawisku chciałabym się skoncentrować.

Nie oznacza to wcale, że Internet to samo zło. Wręcz przeciwnie. Umiejętności korzystania z dóbr technologicznych są nader użyteczne i należy je kształcić. Tylko gdzie jest granica? Kiedy rodzice powinni zacząć się niepokoić?

Sygnały ostrzegawcze

Pierwszym sygnałem, który powinien zaniepokoić rodziców jest – tak jak w przypadku wszystkich uzależnień związanych z Internetem – nadmierna ilość czasu spędzanego w sieci i rezygnacja z innych rozrywek. Dziecko reaguje nerwowo na każdą sugestię zmiany nawyków, coraz częściej dochodzi do konfliktów na tym tle. Podczas rozmów obsesyjnie powraca do wątków związanych z obserwowanymi stronami, opowiada o dietach, ćwiczeniach, sposobach odżywiania, które lansują gwiazdy. 

Wreszcie dziecko samo zaczyna eksperymentować z odżywianiem: odmawia jedzenia wybranych produktów, skupiając się tylko na „zdrowej” żywności (ortoreksja), drastycznie ogranicza ilość spożywanych pokarmów (anoreksja), po każdym posiłku zamyka się w łazience (bulimia), zaczyna biegać na siłownię i przyjmuje różne suplementy (także te niebezpieczne), aby przyspieszyć proces zmiany sylwetki (bigoreksja). Cała uwaga młodego człowieka skupiona jest na tej aktywności, która – w jego przekonaniu – przyniesie sukces, powodzenie, życie takie, jak prezentuje konkretny idol. Dzieci zaniedbują obowiązki szkolne, rezygnują z kontaktów towarzyskich w realnym świecie, bo postrzegają je jako stratę czasu, który mogą poświęcić na doskonalenie siebie wedle przyjętego wzorca.

Bywa także, że obsesyjnie walczą o sukces: poświęcają cały swój czas na zdobywanie wiedzy, kolejnych certyfikatów, startują w niezliczonych konkursach, a równocześnie z jednakowym natężeniem dbają o sylwetkę i wygląd zewnętrzny, udowadniając, że są doskonali w każdym calu. Odpoczynek to dla nich strata czasu. Unikają zaangażowania w relacje, ponieważ nie wierzą, że inni mogliby ich zaakceptować ze słabościami i niedoskonałościami. Budują wizerunek ideału, aby za nim się ukryć. Potrzeba kolejnych osiągnięć jest tak silna, że przestają czuć i marzyć. Liczy się kolejny sukces.
    

Pogubieni w sieci                                                                                                                                                                                      

                                                                                                                                      Eksperci wskazują, że u podstaw wszystkich wymienionych wyżej zaburzeń jest poczucie braku własnej wartości, niska samoocena, poczucie osamotnienia i negatywne emocje. Szukając wsparcia w wirtualnym świecie, dzieci przyjmują wzorce, które pokazują idealne życie, bez kłopotów i problemów realnego świata, w którym młody człowiek żyje. Nie przyjmują do wiadomości, że idealne ciała celebrytek na zdjęciach publikowanych na portalach są retuszowane i udoskonalane. Patrzą na piękne wnętrza i budują przekonanie, że tak będą żyć, kiedy będą podobnie wyglądać. Nie weryfikują informacji o nieustających pasmach sukcesów swoich idoli, budując nierealne wyobrażenie swojego przyszłego życia.

Skupieni na dążeniu do wymarzonego ideału mają bardzo poważne kłopoty w budowaniu relacji. Tłumią emocje, kompulsywnie dążąc do wyznaczonego celu. W towarzystwie są nieobecni, wyizolowani, skupieni na utrzymaniu maski, która zasłania przeżywane dramaty.

Działania wspierające

Działania, które mogą zabezpieczyć nasze dzieci przed przeżywaniem podobnych trudności najlepiej rozpocząć bardzo wcześnie już od pierwszym kontaktów z Internetem i telewizją. Wspólne oglądanie i rozmowy o prezentowanych treściach powinny dać dziecku mocno ugruntowane przekonanie, że w wirtualnym świecie jest wiele kłamstwa i trzeba nauczyć się rozróżniać w nim to, co prawdziwe.

Jeśli zaś nasze dziecko ma już kłopoty, które nas niepokoją, w pierwszej kolejności trzeba rozpocząć od poradzenia sobie z własnymi emocjami. Krzyk, presja zakazów i nakazów mogą tylko pogorszyć sprawę. Każdy nawyk, przyzwyczajenie, a tym bardziej nałóg, wymagają czasu. A więc po pierwsze cierpliwie podejmujmy rozmowy na tematy, którymi żyje dziecko. Pytajmy o argumenty, które by nas przekonały do jego wizji świata. Zachęcajmy do dyskusji, stawiania pytań, wspólnie poszukujmy odpowiedzi na nie. Podejmujmy próby, które umożliwią dziecku zaangażowanie się w relacje w realnym świecie. Chwalmy, wskazujmy na pozytywy w zachowaniu, budujmy zaufanie do siebie. Pamiętajmy jednak, że warto także przyjąć możliwość, że sami nie podołamy, a wtedy najlepszym wyjściem będzie zasięgnięcie pomocy specjalisty. Im wcześniej rozpocznie się terapia, tym lepsze i szybciej dostrzegane będą jej efekty.

Literatura:

  • Brytek-Matera A.: Obraz ciała - obraz siebie. Wizerunek własnego ciała w ujęciu psychospołecznym. Warszawa 2008.
  • Maisto A.S., Galizio M., Connors G.J.: Uzależnienia, zażywanie i nadużywanie. Warszawa 2000

    Maria Tuchowska
    Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.

Źródło: portal.librus.pl/rodzina

Okazywanie szacunku - artykuł dla rodziców

Jak nauczyć dziecko okazywać innym szacunek ?

Okazywanie szacunku w czasach rozluźnienia konwenansów społecznych i coraz bardziej powszechnego hejtu (szczególnie w Internecie) staje się niszowe, mało znaczące i postrzegane przez wielu jako niepotrzebne. Czy warto uczyć dzisiaj dziecko szacunku do siebie oraz innych, a jeśli tak, to w jaki sposób? 

Co oznacza szacunek?

Umiejętność okazywania szacunku sprzyja życiu bez konfliktów z innymi, w atmosferze wzajemnego zrozumienia potrzeb i respektowania praw drugiego człowieka

Szacunek dla kogoś to uznanie jego prawa do innego zdania, własnych poglądów w różnych dziedzinach życia i akceptacji samodzielnie podejmowanych przez niego decyzji. Sprzyja też rozwijaniu empatii. Pomaga w nawiązywaniu trwałych więzi z różnymi ludźmi, a także buduje autorytet osobisty.

Okazywanie szacunku oznacza akceptację innych sposobów myślenia oraz zachowanie dystansu emocjonalnego podczas różnicy zdań. Pozwala podejmować dyskusje, które oparte są na argumentach zmierzających do zrozumienia, a nie do przekonania lub - jeszcze gorzej - do pokonania rozmówcy. 

Szacunek w mowie i zachowaniu

Szacunek w sposobie mówienia to stosowanie asertywnej komunikacji. Formułowanie własnych sądów w sposób nienaruszający prywatności rozmówcy, przykładowo: Uważam, że…, Moja ocena sytuacji to…, Chcę powiedzieć…, Myślę inaczej… To także dawanie rozmówcy komunikatów, że respektujemy jego prawo do innego zdania, np. To cenne spostrzeżenie…, Ciekawy pogląd…, Muszę to przemyśleć…, Chciałabym, żebyś wzięła pod uwagę argument… Szacunek dla osoby to prowadzenie rozmowy w taki sposób, który pokazuje drugiemu, że nie osądzam, nie etykietuję, nie oceniam. Powinno unikać się podniesionego tonu w rozmowie, gwałtownej gestykulacji czy innych zachowań wpływających na atmosferę rozmowy (np. chodzenia po pokoju, zaciskania rąk, pocierania dłońmi twarzy, nachylania się nad rozmówcą itd.).

W zachowaniu okazujemy szacunek szczególnie przez zachowanie przestrzeni psychologicznej (w naszej kulturze bezpieczna odległość to ok. 50 cm w sytuacjach prywatnych, a od 100 do 150 cm w sytuacja oficjalnych), dostosowanie gestykulacji i postawy do rozmówcy (albo siedzimy, albo stoimy, ale zawsze obie strony tak samo), dajemy sygnały, że słuchamy aktywnie (skinięcie głową, potaknięcie: Mhh… Tak… Rozumiem… To jasne…). Słuchamy bez przerywania do końca wypowiedzi, równocześnie patrzymy na rozmówcę i uwzględniamy jego komunikaty niewerbalne (oznaki zdenerwowania, gesty rąk i mimikę, ton głosu).

Konsekwencje braku szacunku

Szacunek jest naturalną potrzebą każdego człowieka bez względu na wiek, płeć, pochodzenie czy wykształcenie. Jest jedną z tych potrzeb, które uważamy za niezbywalne prawa, ponieważ jest silnie związana z godnością człowieka. Bardzo mocno przeżywamy przejawy braku szacunku innych osób do nas, a dzieci przeżywają takie sytuacje równie silnie, jak dorośli.

Konsekwencje poczucia, że nie szanują nas inni, mogą być bardzo poważne. Z jednej strony mogą doprowadzić do bardzo niskiej samooceny, co z dużym prawdopodobieństwem przełoży się na poczucie wartości i utrudni lub wręcz uniemożliwi osiąganie sukcesów w życiu. Z drugiej strony - może utrwalić w dziecku przekonanie, że (jeśli jemu nie okazuje się szacunku) ono nie musi szanować innych, a to prosta droga do zaburzenia zachowania, które manifestuje się m.in. przez łamanie norm społecznych w zakresie relacji z innymi ludźmi.

Nauka szacunku poprzez naśladowanie

Rodzice chcą dobrze dla swojego dziecka. To te dobre chęci powodują, że nieustannie przypominają: Ukłoń się sąsiadce! Powiedz Pani „dzień dobry”. Nie przerywaj. Nie wtrącaj się w rozmowy dorosłych. Słuchaj, co do Ciebie mówię. Nie krzycz. Zrobisz to, co Ci kazałam. A co dziecko słyszy i czuje? Mama nie wie, że potrafię się zachować…, Tata nie musi, ale ja muszę…, Dorośli mogą się wtrącać, kiedy ja mówię…, Dorosłym wolno krzyczeć, nakazywać, wydawać polecenia, nie liczyć się z moim zdaniem i potrzebami…, Jak dorosnę, to… Właśnie. Co będzie jak dorośnie?

Dzieci są, jak otwarta księga. Zapisujemy w niej wszystko co robimy, mówimy i czego oczekujemy. Uczymy je nawyków, dając przykład w codzienny życiu. Chcemy, aby były dobrymi ludźmi, szanowały innych, miały wysoką samoocenę i wiarę w siebie, odnosiły sukcesy i czuły się szczęśliwe… I tak ma być. Dlatego potrzebne są rozmowy i dyskusje z dzieckiem, ale nade wszystko potrzebny jest codzienny przekaz płynący z postępowania rodziców. To przez ten przykład dziecko buduje pierwsze sądy o świecie, ludziach, postawach wobec innych poglądów i sposobów myślenia, o autorytetach.

A kiedy przyjdzie czas nastoletniej burzy, podczas której runą wszystkie budowane przez dorosłych opinie, to autentyczność postaw, które dziecko doświadczyło na co dzień, ma szansę stać się fundamentem jego szacunku dla samego siebie i innych ludzi.

Maria Tuchowska
Nauczyciel dyplomowany, polonista i teolog. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach integracyjnych różnego poziomu, edukator, coach, przeprowadziła ok. 600 szkoleń z zakresu kompetencji psychospołecznych nauczycieli, prawa oświatowego, pracy z dziećmi i młodzieżą z różnego typu zaburzeniami. Specjalizuje się również w tematyce dotyczącej zagadnień związanych z obecnością rodziców w szkole.

                                                                                                                                                                    Źródło: portal.librus.pl/rodzina

Wyobraźnia - artykuł

Wyobraźnia – dlaczego jest ważna i jak wspierać jej rozwój?

Jako rodzice coraz częściej skupiamy się dzisiaj na ważnych aspektach rozwoju dziecka – tych związanych z jego emocjami, kompetencjami poznawczymi oraz społecznymi. Kiedy jednak słyszymy o rozwoju dziecięcej wyobraźni, wydaje nam się, że to taki obszar, który nie odgrywa znaczącej roli w uczeniu się i życiu naszych pociech. Tymczasem liczne obserwacje i badania wykazują, że to jeden z ważniejszych elementów zrównoważonego rozwoju. Przeczytajcie artykuł i poznajcie pięć ważnych rzeczy, które my, rodzice możemy zrobić, aby wspierać rozwój dziecięcej wyobraźni.

Wyobraźnia to nie tylko zmyślone historie i niepozorne fantazje na określony temat. Wyobraźnia sprawia, że dziecko staje się otwarte na siebie i innych, na tworzenie nowych rzeczy, kreatywne działanie, różnorodność oraz krytyczne myślenie, czyli umiejętność dostrzegania różnych możliwych rozwiązań oraz interpretacji zjawisk. W dzisiejszym świecie myślenie schematyczne, polegające na podaniu jednej właściwej odpowiedzi oraz postrzeganie świata z perspektywy suchych faktów i liczb, jest pozbawione sensu i wartości. Rzeczywistość, z jaką na co dzień spotykają się nasze dzieci, wymaga od nich zdolności analizowania, wnioskowania i weryfikacji danych, umiejętności opracowywania własnych rozwiązań i szukania nowych dróg. Dlatego zadaniem dorosłych jest wsparcie wyobraźni dziecka i jego naturalnej chęci do tworzenia.

Co mówi o tym nauka?

Mózg małego dziecka jest niemal cztery razy lżejszy od mózgu osoby dorosłej, posiada jednak prawie taką samą liczbę neuronów, czyli około 100 miliardów. Co ciekawe, komórki mózgu młodego człowieka są dwa razy bardziej aktywne od komórek mózgu osoby dorosłej. Oznacza to, że dzieci rodzą się ze zdolnością do szybkiego uczenia się i kreowania nowych rzeczy na niezwykle wysokim poziomie.


Wyniki badań na temat tak zwanego rozbieżnego myślenia sugerują, że aż 98% dzieci w wieku przedszkolnym ma naturalną zdolność do twórczego myślenia na poziomie geniuszu, jednak po ukończeniu szkoły jedynie 2% osiąga ten wynik. Aby dzieci mogły w sposób optymalny rozwijać swoją inteligencję, warto wzmacniać ich wrodzone możliwości twórcze. Wpływają one znacząco na rozwój poznawczy, emocjonalny i społeczny.

Neurobiolodzy, pedagodzy i psychologowie zachęcają, by wykorzystać tę wiedzę w praktyce i w codziennym kontakcie z dziećmi.

Jak wspierać rozwój dziecięcej wyobraźni?

Ponieważ dzieci rodzą się z naturalną ciekawością świata, zdolnością odkrywania i uczenia się, wystarczy je w tej nauce wspierać i podążać za tym, czego potrzebują na danym etapie rozwoju.

Oto pięć ważnych rzeczy, które możemy zrobić dla dzieci:

1. Pozwalać na swobodną zabawę

Swobodna zabawa to taka, która nie jest narzucana przez dorosłych. Może odbywać się z ich asekuracją, ale zawsze na zasadach ustalonych przez dzieci.
  Swobodna zabawa – wbrew przekonaniu, że zabawa raczej nie przyczynia się do rozwoju dzieci – uczy je wszystkiego, czego potrzebują, aby prawidłowo i kreatywnie się rozwijać. Jest ważnym elementem rozwoju mowy, kształcenia umiejętności czytania, pisania, liczenia, organizacji przestrzennej, koordynacji ruchowej, zdolności krytycznego myślenia, świadomości siebie i innych, budowania relacji z ludźmi, odwagi, samodzielności i odpowiedzialności.

Podczas swobodnej zabawy w mózgu dziecka aktywują się m.in. hipokamp, neurony lustrzane, układ nagrody i substancje semiochemiczne, takie jak dopamina i endogenne opioidy, które odpowiadają za dobry nastrój, efektywne uczenie się, trwałe zapamiętywanie nowych informacji, analizę, syntezę i odtwarzanie. Kiedy w mózgu dziecka dominuje dopamina, uczy się ono łatwiej i bardziej efektywnie. 

Warto pamiętać, że zabawa ma również wartość terapeutyczną. Wspiera rozwój emocjonalny, psychiczny i społeczny dziecka. Podczas swobodnej zabawy dzieci mają możliwość przyjmowania różnych ról, przepracowywania trudnych emocji i stanów – takich jak strach czy złość, poczucie odrzucenia czy wstydu. Uczą się rozumienia siebie, przeżywania własnych uczuć oraz rozumienia innych. Ćwiczą cierpliwość, empatię i wytrwałość w pokonywaniu nowych wyzwań.

2. Zaakceptować popełnianie błędów

Jedno z reprezentatywnych badań nad mózgiem wykazuje, że prawdziwe uczenie się następuje wówczas, kiedy dziecko ma możliwość popełniania błędów, bez strachu przed oceną i krytyką ze strony dorosłych.

Zespół psychologów i neurologów z Norwegii odkrył, że w mózgu człowieka po tym, jak popełni on błąd, aktywuje się tzw. układ nagrody, motywujący do wykonania w późniejszym czasie tej samej czynności, ale już prawidłowo. Zapis pracy mózgu w trakcie powtarzania błędnie wykonanego działania pokazuje, że mózg zaczyna skupiać się na szukaniu alternatyw, analizie i znajdowaniu nowych rozwiązań właśnie po to, by ostatecznie poprawnie wykonać dane zadanie.

Można uznać, że mózg traktuje popełnianie błędów jako coś pozytywnego. Jeśli jako dorośli wzmocnimy to działanie, dzieci otworzą się na uczenie się i odkrywanie nowych rzeczy. Kiedy jednak wciąż będziemy je krytykować za to, że znów zrobiły coś źle, zamiast wykorzystywać ich twórczy potencjał, zalejemy je strachem przed działaniem i podejmowaniem nowych wyzwań.

3. Otworzyć się na zadawanie pytań przez dziecko

Nawet jeśli pytania, które słyszymy, wydają nam się być infantylne albo dziwne, warto z szacunkiem się do nich odnosić (nie wyśmiewać i nie deprecjonować). Należy akceptować je i dostrzegać poziom ich niezwykłości.
Aby nie zniechęcić dzieci do ciągłych poszukiwań i fantazjowania, warto docenić ich aktywności i działania. Warto znaleźć czas na spokojną rozmowę, choćby miała trwać zaledwie kilka minut, i obdarzyć dziecko niewartościującą uwagą.

Zamiast: „teraz nie mogę”, „zaczekaj, może później”, „nie mam teraz czasu na takie bzdury”, „co to w ogóle za pytanie?”, można inaczej: „słyszę, że Cię to ciekawi”, „Twoje pytanie jest dla mnie bardzo interesujące”, „dobrze, że o to pytasz”, „zaczekaj, skończę gotować i chętnie z Tobą o tym porozmawiam”, „może poszukamy razem odpowiedzi?” itp. Uważne towarzyszenie dziecku i otwarcie się na jego kreatywność wspierają jego rozwój, pozwalają budować wzajemne zaufanie i wzmacniają naszą relację.

4. Pozwolić na eksperymentowanie

Ignorowanie pomysłów dziecka i wyrażanie dezaprobaty dla tego, co robi (jeśli nie narusza to niczyich granic ani nie zagraża bezpieczeństwu), działa na nie deprymująco i zaburza rozwój tych struktur w jego mózgu, które odpowiadają za motywację wewnętrzną i produktywne uczenie się. 

Kiedy dziecko chce coś poznać (a nie zagraża to jego bezpieczeństwu) i możemy je w tym wesprzeć/asekurować, warto się na to otworzyć. Czasem najmniej lubiane przez nas formy dziecięcej aktywności są dla dziecka najcenniejsze z perspektywy jego potrzeb rozwojowych. Warto każdorazowo pamiętać o tym, że kiedy dziecko doświadcza różnych zjawisk przez samodzielne działanie, angażuje w to wszystkie zmysły. W jego mózgu wydzielają się substancje semiochemiczne, takie jak noradrenalina, dopamina i peptydy – endorfina i enkefalina, które istotnie wpływają na odczuwanie głębokiego entuzjazmu oraz proces efektywnego uczenia się i zapamiętywania. Entuzjazm i zachwyt okazują się być tutaj kluczowe.

Jak pisze znany neurobiolog Gerald Hüther „(...) zawsze wtedy, gdy człowiek naprawdę zapała do czegoś entuzjazmem, kiedy bardzo się tym przejmuje, a potem to się wyjątkowo dobrze udaje, wówczas w śródmózgowiu aktywowana jest grupa komórek nerwowych. Wydzielają one z końcówek swoich długich wypustek koktajl neuroplastycznych substancji semiochemicznych. Ku utrapieniu wszystkich dzielnych obowiązkowiczów oraz tzw. „porządnych” nigdy się to nie zdarza podczas rutynowego działania mózgu, kiedy człowiek przerabia to, co sobie założył. Dzieje się to tylko w cudownych stanach zachwytu”. 

5. Zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji

Bezwarunkowa akceptacja, czyli przyjęcie dziecka takim, jakie ono jest, bez presji i ciągłych oczekiwań, to podstawa rozwoju jego twórczego potencjału i kreatywności. Kiedy dziecko czuje się pewnie i bezpiecznie, wzrasta jego poczucie własnej wartości i sprawczości.

Kiedy natomiast w jego życiu dominuje lęk przed krytyką i nieustanną presją, niemożliwe są proces uczenia się oraz zdrowy rozwój we wszystkich sferach doświadczeń.

Jak mawiał Albert Einstein: „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona”. I choć ta druga nie pozostaje bez znaczenia w naszym życiu, faktycznie okazuje się, że nie jest jego fundamentem.

Magdalena Boćko-Mysiorska
Nieustannie spełniająca się mama i żona, pedagożka, coach, wykładowca, promotorka naturalnego rodzicielstwa, neuropsychologii i porozumienia bez przemocy. Na co dzień wspiera rodziców i nauczycieli w budowaniu trwałych i empatycznych relacji z dziećmi. Autorka podręczników, artykułów i bliskościowo-naukowego bloga:
www.magdalenabockomysiorska.pl

Źródło: portal.librus.pl/rodzina

Artykuły dla rodziców

Serdecznie zachęcam wszystkich rodziców do zapoznania się z treścią poniższych artykułów. (Źródło: portal Librus rodzina). Mam nadzieję, że wskazówki w nich zawarte okażą się przydatne w trudnym procesie wychowania naszych dzieci. Z wyrazami szacunku – pedagog szkolny.

1.Ustalanie granic - jak bardzo dziecko powinno być samodzielne?

Jak nauczyć swoje dziecko wyciągać wnioski z podejmowanych przez niego decyzji - czyli o tym, jak ważne jest umiejętne i przemyślane działanie, a nie liczenie na szczęście ("może się uda, a może nie”).

Każdy rodzic chce, aby jego dziecko uczyło się na błędach, najlepiej cudzych. Chcemy, żeby szacowało ryzyko podejmowanych kroków, umiało przewidzieć potencjalne zagrożenia i pozytywne konsekwencje swoich działań. Czy jednak my sami potrafimy to robić? Czy nie zdarza się, że i my podejmujemy złe decyzje, unikając odpowiedniej analizy sytuacji i licząc na szczęście?

Doświadczenie ma znaczenie

Każdego dnia podejmujemy setki decyzji. Nie jest możliwe by każda z nich była dobra. Działania, które wykonujemy bardzo często mają zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki w tym samym czasie. Zatem skoro już wiemy, że nie da się uniknąć błędów, to dobry moment, aby w miarę możliwości je zaakceptować i zacząć się na nich uczyć.

Dorośli podejmując decyzje, priorytetyzują zadania na bazie swojego długoletniego doświadczenia i nabytej wiedzy - a i tak często popełniają błędy. Czym różni się ta sytuacja od tej ze świata dziecka? Dorosły w domu raczej nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za naturalne błędy dnia codziennego. Rodzic potrafi też szybciej naprawić negatywne skutki podjętych przez niego decyzji i rzadko musi się z nich tłumaczyć.

Dzieci mają się znacznie trudniej. Chcą być odpowiedzialne i niezależne - podejmują różne próby podejmowania decyzji o sobie i innych. Gdy popełniają błąd, często nie umieją sami zaradzić jego negatywnym konsekwencjom. Proszą o pomoc osobę dorosłą lub ta pomoc jest im narzucana. Bardzo często rodzice w takich momentach dokonują oceny - zarówno poprzez pochwały, jak i reprymendę.

Daj mu szansę

Aby dzieci umiały podejmować decyzje, trzeba dać im taką możliwość. Rodzice, którzy zapewniają swoim pociechom przestrzeń do podejmowania decyzji i robienia błędów, uczą je samodzielności i odpowiedzialności.

Co się stanie, gdy dane wybory okażą się błędne? W takim momencie, dziecko będzie wiedziało, jak naprawić błąd, bądź do kogo się zwrócić o pomoc. Ważne, aby miało świadomość, że nie zostanie negatywnie ocenione, po prostu uzyska wsparcie.

Jak to robić?

Typowy zestaw decyzji, podejmowanych np. przy obiedzie, może wyglądać następująco:

  • dziecko chce nalać sobie wodę do picia,
  • dzbanek z napojem, jak na możliwości dziecka, jest duży i ciężki a szklanka kilkukrotnie mniejsza od dzbanka,
  • dzbanek zawiera dużo płynu, szklanka, może zmieścić tylko ułamek tej pojemności, 
  • zadaniem dziecka jest oszacowanie, ile wody zmieści się w szklance, jak szybko należy wlewać wodę, aby oceniać tempo wypełniania szklanki, z jakim nachyleniem należy trzymać dzbanek, aby nie wylać napoju i w końcu w jakiej pozycji trzeba trzymać dzbanek, aby nalać wodę do szklanki, a nie na stół.

Umiejętność nalania wody z dzbanka była poprzedzona licznymi próbami, błędami skutkującymi wielokrotnym rozlewaniem wody, poplamionym obrusem itd. Po wielu próbach starsze dziecko umie już nalewać wodę bezbłędnie.

Ale nawet będąc dorosłym, zdarza nam się popełnić błąd i nie trafić napojem do szklanki. I co wtedy? Jako dorośli bierzemy szmatkę, wycieramy i po kłopocie.

Dzieci jednak słyszą czasem: ile razy mam Ci mówić; poczekaj zrobię to za Cebie, kto to teraz będzie wycierał? Nie ruszaj, jak nie umiesz… To przykład tego, jak być może część z rodziców zachowuje się w trakcie próby samodzielnego podejmowania decyzji przez dziecko.

Wspomniana prawidłowość zachowań dotyczy nie tylko prostych decyzji, ale także tych mających znacznie większy wpływ na życie.

Na koniec zapamiętaj!

Co może zrobić rodzic, aby dziecko nie bało się popełniać błędów, ale także chętniej wyciągało z nich wnioski?

Rodzic powinien pamiętać o tym, aby:


  • Dać dziecku bezpieczną przestrzeń do popełniania błędów.
  • Świadomie zachęcać do podejmowania prób samodzielnych decyzji.
  • Nie krytykować za próbę podjęcia decyzji samodzielnie.
  • Chwalić za chęć bycia samodzielnym. 
  • Pomagać w naprawianiu konsekwencji złych decyzji. 
  • Pokazać, gdzie pojawił się błąd w szacowaniu.
  • Wskazać, na co należy zwrócić uwagę kolejnym razem.

Jeśli nasze dziecko nie rozwinie umiejętności samodzielnego podejmowania decyzji, nacisk ze strony środowiska rówieśników może być kłopotliwy w przyszłości. Dziecko będzie czekało, aż ktoś podejmie decyzje za niego. Dlatego też, zacznijmy uczyć dziecko samodzielności jak najprędzej!

2.Sharenting, oversharenting, troll parenting - stosujesz je?

Sharenting

Świat w ostatnich latach bardzo się zmienił. Oprócz życia w realu funkcjonujemy także w przestrzeni Internetu, który służy nam do pracy, rozrywki, kontaktu z rodziną czy przyjaciółmi. To normalne, że jako rodzice możemy nie do końca wiedzieć, jakie zagrożenia czyhają na nasze dziecko w sieci oraz… jakie my sami możemy stwarzać dla nich zagrożenie.

Wg raportu agencji Clue PR „Sharenting po polsku, czyli ile dzieci wpadło do sieci?” 40% rodziców dokumentuje w social mediach (np. na popularnym Facebooku lub Instagramie) dorastanie swoich dzieci. Publikacja w Internecie np. 

zdjęć dziecka czy filmików z jego udziałem to sharenting. Pojęcie pochodzi od angielskich słów: „share” – dzielić się oraz „parenting” – rodzicielstwo.

Obserwatorium Językowe Uniwersytetu Warszawskiego w 2018 roku zdefiniowało sharenting jako “bezrefleksyjne udostępnianie w mediach społecznościowych przez rodziców zdjęć, filmów i innych informacji na temat ich dzieci”. Internetowy Słownik Collinsa zamiast o „bezrefleksyjnym” pisze o „regularnym” zamieszczaniu treści. Jednak co to znaczy „regularne”? Według wspomnianego raportu 21% rodziców dzieci w wieku 0-18 lat wrzuciło do sieci zdjęcie lub filmik przynajmniej raz w tygodniu, a 61% przynajmniej raz w miesiącu. To dużo, czy mało?

Nowe zjawiska i pojęcia budzą pewną dezorientację rodziców. Na podstawie raportów i poradników można stwierdzić, że każde zamieszczenie zdjęcia, filmu, ale także wypowiedzi dzieci, informacji o ich ocenach szkolnych bądź sukcesach to sharenting. Jednak wydaje mi się, że kluczowe byłoby tu słowo „bezrefleksyjne” zamieszczanie treści. To dzielenie się z bliskimi i dalszymi znajomymi tym wszystkim, co w czasach przed Internetem byłoby zachowane w tylko rodzinnym albumie, w pamiętniku rodzica czy we wspomnieniach.

Pamiętajmy, że nawet te pozytywne informacje o dziecku, którymi chcemy podzielić się ze światem, mogą obrócić się przeciwko niemu. Słodkie minki bobasa czy złote myśli czterolatka wyciągnięte z czeluści Internetu mogą narobić wstydu nastolatkowi i stać się przyczyną wyśmiewania przez rówieśników, a w ekstremalnych sytuacjach młody człowiek może paść ofiarą hejtu czy cyberprzemocy. Pamiętajmy, że w Internecie nic nie ginie. Treść udostępniona znajomym może stać się publiczna, jeśli np. jedna osoba postanowi skopiować ją i puścić dalej w świat. Czy chcielibyśmy, aby to słodkie i śmieszne (dla nas) zdjęcie naszego dziecka stało się… memem (zdjęciem/filmem przedstawiającym połączenie obrazu z zabawnym komentarzem)?

Publikując od czasu do czasu treści dotyczące dzieci zachowajmy zdrowy rozsądek. I oczywiście, w przypadku starszych dzieci, zapytajmy je przed publikacją o zgodę. 

Oversharenting

Słowo opisujące zjawisko nadmiernego dzielenia się szczegółami z życia dziecka, nawet tymi intymnymi, to oversharenting. Często dumni przyszli rodzice zamieszczają w social mediach zdjęcia USG dziecka. Później dokumentują każdą minę, kamień milowy, taki jak pierwsze kroki czy… siku do nocnika. Świętują urodziny (tym samym pośrednio podając datę urodzin dziecka), pójście do przedszkola czy szkoły. W niektórych przypadkach zakładają nawet dzieciom ich indywidualne konta na portalach społecznościowych. Tworzą wirtualną historię pociechy, fachowo nazywaną cyfrowym śladem.

Taki cyfrowy ślad zostawia za sobą każdy użytkownik Internetu. Szukaliście kiedyś idealnego biurka czy sprzętu AGD? Zauważyliście, jakie reklamy później wyświetlają się w przeglądarce? Dane dziecka również mogą być wykorzystane przez reklamodawców, a nawet przyszłych pracodawców naszych potomków. W ekstremalnych przypadkach zdjęcia dzieci zamieszczone w portalu społecznościowym mogą zostać przechwycone przez osoby o skłonnościach pedofilskich lub stać się celem tzw. cyfrowego kidnapingu. W dużym skrócie – zdjęcia dziecka zostają wykorzystane do stworzenia fałszywego profilu w social mediach, a nawet zbiórki charytatywnej na jego rzecz.

Udostępnianie danych o tym, gdzie dziecko w danym czasie przebywa, chodzi do przedszkola, szkoły, na zajęcia dodatkowe, także nie jest zbyt rozważne. Ze względów bezpieczeństwa lepiej te informacje zachować dla siebie. Jako rodzice musimy mieć też świadomość, że nie trzeba wyrażać zgody na publikację wizerunku dziecka w szkolnych mediach.

W czasie, gdy zwracamy szczególną uwagę na ochronę naszych danych osobowych, zauważmy, ile informacji rodzice uprawiający oversharenting dobrowolnie umieszczają w Internecie. Nawet jeśli dzielą się zdjęciami pociech z pobudek takich, jak duma czy radość, ich pozytywne intencje mogą stać się przyczyną cierpień dziecka.

Troll parenting

Skoro już o cierpieniu mowa, to przechodzimy do takiego zachowania rodziców w sieci, które ma na celu upokorzenie dziecka. O ile sharenting, a nawet oversharenting to zjawiska łączone często z dumą rodzica z osiągnięć dziecka i radością z bycia mamą czy tatą, to troll parenting zdecydowanie wiąże się z przemocą. Czym innym jest celowe wystawianie na widok publiczny zdjęć czy filmów, które w oczywisty sposób kompromitują, upokarzają i zawstydzają dziecko? Na to rodzicielskie oblicze cyberprzemocy zwraca uwagę Anna Golus, autorka książki „Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci”.

Rodzice czasem nieświadomie kompromitują dziecko w sieci. Do niedawna w serwisie TikTok popularne były filmiki, na których rodzice oblewali niemowlęta wodą i z uśmiechem na twarzy nagrywali ich „zabawne” reakcje. Na filmikach widać było strach, zaskoczenie, płacz dziecka i śmiech rodzica ze świetnego „dowcipu”. Opiekunowie jakby nie zdawali sobie sprawy, że swoim zachowaniem uderzali w godność małego człowieka, wystawiając na pośmiewisko jego trudne emocje.

Jeśli chodzi o publiczne karanie dzieci przez rodziców, to wspomniana już Anna Golus wymienia opublikowane w sieci filmiki z obcinania włosów, bicia czy zdjęcia przedstawiające dzieci trzymające kartkę z napisem „Jestem kłamcą i złodziejem”. A wydawałoby się, że pręgierz na rynku jest już tylko zabytkiem. Teraz rynkiem są serwisy społecznościowe, a pręgierz stawiają nie surowe władze miasta, a najbliżsi dziecku – rodzice, którzy powinni chronić jego godność osobistą, prywatność i przekazywać jak z szacunkiem traktować drugiego człowieka.

Publikuj z głową

Wstawiając w serwisie społecznościowym zdjęcia dziecka, nie stajesz się złym rodzicem. Pamiętaj tylko o robieniu tego z głową.

  • Jeśli chcesz upublicznić wizerunek dziecka, zapytaj je o zgodę.
  • Publikując zdjęcia i inne treści, wybieraj takie, które nie skompromitują Twojego dziecka ani dzisiaj, ani za 10 lat.
  • Zamieszczając zdjęcia np. ze wspólnych wakacji, możesz wybrać takie ujęcia, na których nie widać twarzy dziecka.
  • Zastanów się, czy nie warto na upublicznionych zdjęciach zamieścić znaku wodnego.
  • Pomyśl o ograniczeniu widoczności zamieszczanych treści do bliskich znajomych lub rodziny.
  • Poproś osoby, z którymi dzielisz się zdjęciami dziecka, by nie przekazywały ich dalej


Literatura:

A. Borkowska, M. Witkowska: „Sharenting i wizerunek dziecka w Sieci. Poradnik dla rodziców”. W: https://akademia.nask.pl/publikacje/Poradnik_sharenting_www.pdf. [data dostępu: 27.08.2020]

 

3.Zaakceptuj i nie porównuj, czyli jak wychowywać rodzeństwo?

Każdy rodzic chce, aby jego dziecko miało wysokie poczucie własnej wartości, dobrze o sobie myślało i wierzyło w swoje możliwości. Aby to osiągnąć, część z nas stosuje strategie, które niestety nie zawsze okazują się skuteczne. Jedną z nich jest porównywanie pociechy do rodzeństwa lub rówieśników, co może mieć dramatyczne skutki zarówno dla samych dzieci, jak i relacji z nimi.

Dziecko ma potrzebę bycia akceptowanym i uznawanym przez rodziców takim, jakie jest, ze swoimi mocnymi i słabymi stronami. Nie ma dwóch takich samych osób, nawet bliźniaki jednojajowe różnią się cechami temperamentu, wrażliwością, strategiami radzenia sobie w różnych życiowych sytuacjach, zainteresowaniami czy zdolnościami. A co dopiero rodzeństwo z większą czy mniejszą różnicą wieku. Pierwsze, drugie i każde kolejne dziecko jest inną, indywidualną jednostką. Dlaczego więc rodzice nieustannie porównują rodzeństwo między sobą?

Powody porównywania

  • Żyjemy w kulturze oceniania i porównywania. Te dwie strategie przychodzą dość łatwo rodzicom do głowy, ponieważ nasza kultura właściwie jest na nich oparta, są po prostu wpisane w nasze życie. Już w momencie, gdy przychodzimy na świat jesteśmy oceniani, np. otrzymujemy daną liczbę punktów w skali Apgar. Potem jest przedszkole i szkoła, gdzie ocena jest na porządku dziennym.
  • Doświadczenia rodziców związane z rozwojem starszych dzieci mogą powodować przyjęcie tzw. normy tego, co typowe a co nie. Stąd zdarzają się porównywania kolejnych dzieci, również w obszarze edukacji. 

Kiedy starsza siostra jest wzorową uczennicą, to idący do tej samej szkoły młodszy o 3 lata brat siłą rzeczy będzie do niej porównywany. Z pozoru niewinny komunikat typu „Twoja siostra bardzo szybko nauczyła się tabliczki mnożenia, Tobie też na pewno się uda”, nie tylko przekazuje to, czego oczekujemy od młodszego dziecka, ale też akcentuje zachowanie siostry jako dobre, pożądane i godne naśladowania. Być może niektórzy powiedzą i cóż w tym złego? Jako rodzic mam prawo mówić czego oczekuję od dziecka. Warto jednak zastanowić się, co czuje w tej sytuacji młodszy brat i jak to wpływa na jego stosunek do siostry. Być może ten chłopiec bardzo chciałby szybko nauczyć się tabliczki mnożenia, ale z jakiegoś powodu mu to nie wychodzi. Porównywanie przez rodziców na pewno mu w tym nie pomoże. Raczej spowoduje poczucie bezradności, smutku a może złości do siostry.

  • Lęk rodzica przed tym, czy dziecko dobrze się rozwija i czy jest z nim wszystko w porządku. Takie myślenie jest skutkiem przekonania, że w rozwoju dziecka istnieje jeden obowiązujący wzorzec świadczący o prawidłowości. Jeśli dziecko od niego odbiega, np. nie potrafi czytać w pierwszej klasie podstawówki, kiedy jego starszy brat robił to już płynnie na tym etapie edukacji, to rodzic od razu widzi w tym problem. Zamiast porównywania z tzw. „normami rozwojowymi” i umiejętnościami starszego dziecka, warto zaczerpnąć porady specjalisty w rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej.
  • Motywowanie dziecka, aby bardziej się postarało coś zrobić czy czegoś się nauczyć. Jeśli nasza pociecha ma z czymś kłopot, gorzej sobie radzi np. z tabliczką mnożenia, to ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje jest dopingowanie przez porównywanie do innych. Najważniejsze jest wtedy adekwatne wsparcie i akceptacja. Wspierające podejście, troska i pomoc znacznie szybciej doprowadzą do zmiany. 

Skutki porównywania

  • Obniżenie poczucia własnej wartości - kiedy dziecko jest porównywane, często myśli sobie, że nie jest wystarczająco dobre, że nic nie umie, nic mu się nie udaje, niczego się nie nauczy, a już na pewno nie jest tak mądre i wspaniałe jak brat czy siostra.
  • Niechęć i wrogość do rodzeństwa, z którym jest porównywane.
  • Zazdrość - on czy ona ma lepiej ode mnie, rodzice bardziej go lub ją kochają, są dumni, a ze mną mają tylko same kłopoty.
  • Zniechęcenie do pracy do rozwoju, do nauki - porównywanie zdecydowanie nie motywuje do pracy nad trudnościami.
  • Bunt, złość a nawet agresja w stosunku do rodzeństwa - „gdyby go nie było, to byłoby lepiej”.

Porównywanie nie pomaga relacjom w rodzeństwie. Wręcz przeciwnie rodzi napięcie, niechęć i dystans. Nie pomaga ani dziecku, które jest porównywane ani temu, do którego porównujemy, ponieważ żadne z nich nie może poczuć się dobrze z samym sobą.

Co zamiast porównywania?

Bezwarunkowa miłość, czyli obdarzanie dziecka uwagą i miłością za to, że jest, a nie za to, że spełnia rodzicielskie oczekiwania. Nie należy stawiać warunków bez uwzględnienia myśli, uczuć, intencji i potrzeb każdego dziecka z osobna. Dzieci są kochane przez rodziców bez względu na to, jak się zachowują, jak się uczą i jakie mają trudności w tym zakresie. Miłość bezwarunkowa jest ważna, ponieważ to ona pozwala na budowanie poczucia własnej wartości i akceptowania siebie i to nie tylko wtedy, kiedy dziecku dobrze się wiedzie, ale i w momencie, gdy doświadcza trudności i niepowodzeń, w tym edukacyjnych. Tylko kiedy dziecko doświadcza akceptacji od rodziców może budować poczucie samoakceptacji.

Dostrzeganie dziecka tu i teraz, postrzeganie różnorodności jako zasobu - warto patrzeć na każde dziecko jako na niepowtarzalną jednostkę, niejako oddzielnie. Ważne jest dostrzeganie różnic między dziećmi i podchodzenie do każdego z ciekawością i intencją poznania, bez opierania tego na wartościowaniu czy porównywaniu. Bycie widzianym i przyjętym takim, jakim się jest to fundament budowania poczucia własnej wartości.

Akceptacja i docenienie - każde dziecko jest inne i ma prawo do swoich wzlotów i upadków. One też kształtują osobowość dziecka, a to, co pomaga, kiedy przeżywa trudności to życzliwa reakcja dorosłego, wsparcie i akceptacja. To pytania w stylu: jak mogę Ci pomóc, co możemy zrobić razem, jaki masz pomysł, co teraz zrobimy? 

Co to znaczy akceptować dziecko?

  • Patrzeć na dziecko z życzliwością i pozwalać mu na to, aby było tym kim jest, czyli kimś odrębnym od nas, ale i od swojego rodzeństwa.
  • Przyjmować je takim, jakie jest, bez naprawiania czy „ulepiania” według własnych oczekiwań czy marzeń.
  • Mieć przekonanie, że dziecko jest kompetentne i potrafi zadbać o swoje potrzeby, choć potrzebuje w tym względzie naszego wsparcia.

Warto pamiętać, że kiedy jest nam trudno zaakceptować dziecko, to być może jest tak, że my sami potrzebujemy akceptacji dla siebie, czyli przyjęcia i zaopiekowania się własnymi emocjami i potrzebami.

Porównywanie boli, oddala, rodzi napięcie, dystans między dziećmi. Jako rodzice pamiętajmy, że każde dziecko jest inne i każde rozwija się w swoim tempie. Każde ma też swoje talenty i mocne strony. Odkrywajmy je z ciekawością i pozwólmy każdemu dziecku na to, by było po prostu sobą.

Literatura

  • Małgorzata Stańczyk. Rodzeństwo. Jak wspierać relacje między dziećmi. Wydawnictwo Mamania. Warszawa 2019.
  • https://dziecisawazne.pl/jakie-skutki-przynosi-porownywanie/ dostęp 05.08.2020.